Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

Bluer than velvet was the night

Nie dziwię się że są tacy, którzy nazywają swoje dzieci imionami, będącymi określeniami kolorów. Dla przykładu: Blue. Może to głupie, ale w myśl założenia, że imię nadaje jednostce znaczenie i charakter, trochę na kształt magicznego zaklęcia pieczętujący los nazywanej istoty, moje dziecko o imieniu Blue byłoby najszczęśliwsze na świecie. Załóżmy, że urodzone zostałoby w niebieskim kraju, w którym mi tak dobrze i swobodnie. Wychowane w wolności, niezależności i spokoju. Czy takie dziecko nie miałoby wielkich możliwości? Czy nie czułoby, że świat jest wyzwaniem do podjęcia?
Dzisiejszy dzień cały niebieski. Nadchodzącą noc zapowiedział różowo-błękitno-złoty zachód słońca.
Jest mi dobrze, jasno. Jest mi pięknie, w miłości. Nie czekam i nie tęsknię - po prostu jestem i dobrze mi tu.
Gdyby było mi jednak nieco smutno, pocieszyłabym się że być może kiedyś będzie mi tak na codzień

What a time to be alive

Po coś nas rzeczywiście sprowadzono na świat: nie dla nas samych, ale dla innych właśnie.
Jak być dla innych, kiedy ma się poczucie, że nie można być w ogóle? Chciałabym nie żyć już w lęku.
I wciąż ta nieprzerwana myśl, że nie chcę tu być. To co mam, kim jestem i co sobą stanowię to marność, nic nie warte okruszki, popiół spod ciemnego zakamarka w strefie dla palących. Jakkolwiek nie wyobrażałabym sobie, że jestem wspaniała, rzeczywistość weryfikuje ten pogląd, zmniejszając mojepoczucie własnej wartości z względnej normy do smutnego minimum.
Jechałam tramwajem myśląc o tym, jak nie cierpię siebie i swojej pracy i jak złości mnie obecność faceta siedzącego z przodu - wsiadł tuż po mnie i zajął miejsce bezpośrednio przede mną pod takim kątem, że swoją śmierdzącą stopą trykał mnie bezustannie przez pół mojej drogi do domu. Pytacie co się u mnie dzieje? To jest moje życie: ciągła złość na Bogu ducha winnych ludzi i rzeczy martwe. I czarne barwy. I wstyd, zakłopotanie i wyrzuty sumienia: …
„Nadchodzi rok nieistnienia, nadchodzi straszne bezkwiecie,
W tym roku wszystkie dziewczęta wyginą, niby motyle.
Ja pierwsza blednę samochcąc i umrzeć muszę za chwilę —
I już umieram — o, spojrzyj! — i już mnie niema na świecie!”

Są chwile, w których myślę, że wolno mi żyć dobrze i być szczęśliwą. Doceniam bardzo te momenty, bo dają mi siłę na długie dni wypełnione wątpliwościami. Nietrudno jest milczeć, gdy wszystko względnie jest na miejscu. Czas przestoju uważam za bardzo owocny. Teraz jednak... Muszę wrócić. Może pisanie pomoże mi poradzić sobie z tym co dzieje się w mojej głowie, co nie pozwala jeść i spać, co uniemożliwia odpoczynek i odnalezienie spokoju. Może będzie to pisanie odważne, zgodne z moją prawdą. Może pozwoli mi spojrzeć na siebie z innej perspektywy - albo przynamniej powspominać z nostalgią czasy, które kiedyś były, gdy będę czytać to na tak zwane stare lata. Może dzięki pisaniu nie zapomnę, kim jestem i co doprowadziło mnie do miejsca, w którym właśnie się znajd…