Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014
Obracam się i zmieniam kolory jakbym była częścią kalejdoskopu. Kolor żółty - na zawołanie. Czerwony - proszę bardzo. Niebieski - o niebieski nikt nie prosi, usuwamy. Zielony - tak, zielony jak najbardziej.  Co mi po tym Z zewnątrz nie wygląda to tak źle, widać może delikatny ubytek w strukturze. Ale wewnątrz... rozsypałam się w drobny mak, ja, posklejane szkiełko, nie umiem być znowu cała. 
Nie mogę powiedzieć, że moje życie po tym jednym specjalnym wydarzeniu przewróciło się do góry nogami. Wtedy mogłabym podnieść się i naprawić to, co zepsute. Ale co mam zrobić, skoro czuję że nie ma dla mnie ratunku? Że jedyne co mogę zrobić to przeczekać, bo i tak nie mogę rozwiązać ani naprawić problemu który pojawił się w przeszłości (choć teraźniejszości pazurami się trzyma).
I jak iść dalej, z głową podniesioną do góry i z jasnym spojrzeniem? Kiedy mam wrażenie że nigdy już nic nie będzie takie samo. Nie mogę uwierzyć, że ta świadomość trafiła we mnie dopiero teraz.
Potrzebuję bohatera. Taki…