Co ma być, i tak będzie. Po co więc przedłużać nieprzyjemne chwile? Zastanawiam się ile jeszcze czasu minie, nim będę w stanie szczerze przyznać sama przed sobą, że nareszcie jest tak, jak chciałam żeby było. Dostrzegam też brak sensu w większości czynności, jakie podejmuję. Bo co tak naprawdę ma sens? Czy to, o czym rozmawiamy? Czy to, że pracujemy, wstajemy rano i kładziemy się spać w nocy? Czy może tylko to, że kochamy?

I czym jest miłość, tu i teraz? Jakie właściwie ma znaczenie, kiedy biegnie się wciąż przed siebie bez sekundy na to, aby móc usiąść, wejść do innego świata, uśmiechnąć się i zamyślić dla samego piękna tej wyjątkowej chwili?

Ja dla piękna mogę znosić wszystkie trudności. Szkoda tylko, że piękno wydają na chwile. Błysk- piękna twarz. Błysk- piękny element. Błysk - piękno samo w sobie. Jak to wszystko znaleźć dla siebie?
Egzystencjalne pytanie na ostatni czas- JAK?

Czasami jest satysfakcja. Czasem bezpieczeństwo.
Tańczę w ogniu z możliwie największym zacięciem
Wydaje mi się że oprócz kręcenia się wokół własnej osi nie potrafię wykonać żadnego ruchu
Muszę z tym wszystkim już skończyć, bo żaden taniec nie daje mi radości
A tym bardziej spokoju.

Komentarze