Czuję się tak zastraszająco spokojna, tutaj, w tym niebieskim kraju, pełnym niezrozumiałych zasad i dziwnych chwil. Nagle rozumiem, jak to jest mieć kogoś, z kim chce się być bez względu na okoliczności. Czuję wciąż że mam za mało czasu.
I nie myślę za dużo o przeszłości.

Wygląda na to, że leki mi pomagają. Statystycznie rzecz biorąc, częściej jestem szczęśliwa (!) niż przygnębiona. To bardzo niecodzienne, nieco przerażające uczucie - szczęście. Nie panikuję. Staram się nim cieszyć.

No i jestem tu. Schudłam, trochę pociemniałam, trochę się stęskniłam. Ale powinniście wiedzieć, że

Jest mi dobrze.
Naprawdę.

Komentarze